.

.

środa, 8 października 2014

Autumn is coming

I really like autumn. I love to wear coats, scarves and hats. Besides, hot chocolate taste best in autumn or winter days. This not change the fact that I will miss summer: long, sunny days and the warmth of the sun. This summer was quite nice.
Memory of Summer:


piątek, 5 września 2014

Chanel's supermarket



Dla większości ludzi pierwsze skojarzenia z marką Chanel to zazwyczaj ‘mała czarna’, klasyczne kostiumy i pikowane torebki. Chyba nikt, nawet kompletny ignorant w kwestiach mody, nie powiedziałby, że Chanel kojarzy mu się z supermarketem. A jednak. Pokaz jasień/ zima 2013 tego domu mody odbył się w supermarkecie i gdyby to tylko było możliwe, Coco Chanel pewnie przewróciłaby się w grobie.
Na wstępie oczywiście należy wspomnieć, że wszystko zostało zainscenizowane przez Karla Lagerfelda i każdy produkt znajdujący się na półce został opatrzony logo Chanel. Nie zmieni to jednak faktu, że po pokazie widzowie wkładali do koszyków np. makaron, a modelki przechadzały się po alejkach supermarketu, zamiast po wybiegu. Gwiazdą pokazu była oczywiście Cara Delevigne – ostatnio najbardziej topowa z grona modelek. W tym roku taki festiwal konsumpcjonizmu miał miejsce nie tylko u Chanel. Motywem przewodnim tegorocznego pokazu Moschino było duże M, do złudzenia przypominające logo McDonald’s.
Muszę przyznać, że cieszy mnie taki zwrot w świecie mody. Ostatnimi czasy obnoszenie się z marką uchodziło za oznakę złego gustu i kojarzyło się raczej z podróbkami. Ten powrót do logo to trochę jak zerwanie z hipokryzją i podkreślenie prawdziwego znaczenia marki. Przecież nikt nie kupuje torebki Chanel przez przypadek. A poza tym zaproszenie tych wszystkich ludzi z modowego światka na zakupy spożywcze wydaje się zabawnym pomysłem.

 For most people the first impression of the brand Chanel is usually a 'little black dress', classic suits and quilted handbags. Probably no one ever said, even someone completely ignorant on matters to do with fashion, that Chanel reminds him or her of a supermarket. However, the autumn/winter 2013 show of this fashion house took place in a grocery store and probably Coco Chanel would not be happy seeing this.
At the beginning, I need to mention that everything was staged by Karl Lagerfeld and every single product had been endorsed Chanel logo. However, this does not change the fact that after the show, viewers would put pasta into their baskets and models walked through the supermarket aisles, instead of the catwalk. Of course, the star of the show was Cara Delevigne – recently, the top model in the world. This year, the festival of consumerism took place not only in Chanel. The theme of Moschino autumn/winter 2013 show was a big M, confusingly similar to the logo of McDonald's.
I have to admit that I welcome such a change in the world of fashion. Recently, flaunt the brand was considered as sign of bad taste and was associated with fakes. This return to the logo is like going back to the true meaning of the brand. After all, no one is buying Chanel handbags by accident. And besides ,inviting all those people from the fashion world to the grocery store seems to be a witty idea.





Photos: mostly style.com and elle.fr (and other)

piątek, 8 sierpnia 2014

My love to Japan


 Kocham wszystko, co związane z Japonią. Mangi, anime, Tokyo, pismo, modę i  film „Lost in translation”. O Hello Kitty nie wspominając. Pierwszą japońską ‘rzeczą’, która mnie zafascynowała, było anime “Sailor moon” Naoko Takeuchi emitowane w Polsce w latach 90. Codziennie rano, a już szczególnie w wakacje, zasiadałam przed telewizorem, żeby obejrzeć moje ukochane Sailorki. Główną bohaterką serii była kochająca jedzenie i komiksy Usagi Tsukino. Z czasem zapoznałam się z innymi mangami i anime. Jednym z moich ulubionych jest „Strawberry Panic”, które zalicza się do gatunku yuri. To słodka, bardzo pozytywna historia pokazująca relacje i romanse w szkole z internatem tylko dla dziewczyn. Przez długi czas do moich absolutnych faworytów nalezało „Death note” za sprawą wartkiej akcji i głównego motywu serii, który nawiązuje do kwestii takich jak zbrodnia i kara oraz kara śmierci. Poza anime, bardzo lubię „Lost in translation”. Uważam, że to najlepszy film Sofii Coppoli, chociaż inne też lubię. Widziałam go już kilka i zawsze chętnie do niego wracam. W niesamowity sposób opowiada o samotności.
Kolejną rzeczą, której nie można pominąć, pisząc o Japonii jest moda. Bardzo specyficzna, odważna, kolorowa moda ulicy. Wystarczy poprzeglądać strony takie jak Tokyo Fashion, by przekonać się, że po ulicach Harajuku i Shibuyi w Tokyo chodzą ludzie ubrani znacznie ciekawiej i bardziej pomysłowo niż w większości europejskich miast. Jest to styl streetowy, ale nawiązujący często bezpośrednio do np. konkretnej postaci z anime. Stanowi to kontrę do zachodnich stolic, gdzie modę można zobaczyć w zdecydowanie bardziej klasycznym wydaniu. Pomysłowość japońskich nastolatków i dwudziestolatków (bo głównie zdjęcia ludzi w tym wieku umieszczane są na stronie) nie zna granic.
Niestety, mówiąc o Japonii, trzeba też wspomnieć o nieco bardziej negatywnych aspektach. Japonia to wciąż kraj raczej konserwatywny, gdzie podział ról w społeczeństwie jest dość tradycyjny. Pamiętam, że czytając „Za kwietnymi polami” Jun’ichi Watanabe, byłam zszokowana tym, jak długo pozycja kobiet w tej kulturze była kompletnie uzależniona od pozycji ojca lub męża oraz stanu cywilnego. Przez bardzo długi czas kobiety nie miały wstępu na uniwersytety i dostępu do takich kierunków studiów, jak chociażby medycyna. Obecnie sytuacja przedstawia się oczywiście znacznie lepiej, choć nadal awans zawodowy kobiety jest skomplikowaną kwestią. Tym bardziej, że w Japonii na wyższe szczeble przechodzić można tylko w jednej firmie. Wraz ze zmianą pracy, karierę trzeba zaczynać od zera. Obrazuje to w przystępny sposób książka „Z pokorą i uniżeniem” Amelie Nothomb.
Szczęśliwie się złożyło, że poznałam kilka osób z Japonii. Przez krótki czas uczyłam się też japońskiego. Z chęcią bym do tego powróciła. I pewnie niedługo tak zrobię. A przede wszystkim mam nadzieję, że uda mi się zobaczyć Tokyo na własne oczy.